Wydaje się, że odpoczynek to jedna z najprostszych czynności na świecie. Wystarczy położyć się na kanapie, włączyć serial, przejrzeć media społecznościowe i „wyluzować”. Jednak im dłużej żyjemy w tempie nakręcanym przez pracę, oczekiwania społeczne i wieczny pośpiech, tym bardziej okazuje się, że to tylko pozór odpoczynku. Ciało leży, ale myśli pędzą dalej. Zamiast regeneracji pojawia się dziwny rodzaj zmęczenia, które towarzyszy nam nawet po weekendzie lub urlopie. Czujemy, że coś jest nie tak, ale trudno to nazwać. Przez lata nauczyliśmy się, że wartość człowieka mierzy się produktywnością. „Co dzisiaj zrobiłeś?”, „jak wykorzystałeś czas?”, „co osiągnąłeś?” – to pytania, które wiszą nad nami, nawet jeśli nikt nie zadaje ich na głos. W efekcie momenty, w których naprawdę nic nie robimy, budzą lęk i poczucie winy. Zamiast cieszyć się spokojem, zaczynamy zastanawiać się, ile zadań w tym czasie mógłbyśmy odhaczyć. Nic więc dziwnego, że uciekamy w „odpoczynek pozorny” – rozrywkę, która zajmuje zmysły, ale nie uspokaja umysłu. Prawdziwy odpoczynek jest wymagający, bo konfrontuje nas z tym, co odkładamy na później. W ciszy słychać niewygodne myśli: o niezrealizowanych marzeniach, napiętych relacjach, lęku przed przyszłością. Nic dziwnego, że łatwiej włączyć kolejny odcinek serialu albo zanurzyć się w morzu memów i krótkich filmików. Jednak jeśli taki sposób „regeneracji” staje się naszym jedynym nawykiem, organizm zaczyna wysyłać sygnały alarmowe: problemy ze snem, drażliwość, brak koncentracji, bóle napięciowe, spadek motywacji. To jego sposób na powiedzenie „dość”. Coraz popularniejsze stają się praktyki uważności, jogi czy świadomego oddechu. Jedni widzą w tym modę, inni – konkretną odpowiedź na realne potrzeby. Nie chodzi o to, by każdy nagle zamieniał się w ascetę medytującego codziennie o świcie. Chodzi o małe momenty bycia tu i teraz: kilka głębokich oddechów przed rozpoczęciem pracy, pięć minut patrzenia w okno bez sięgania po telefon, spacer bez słuchawek, podczas którego naprawdę zauważamy otoczenie. Dla tych, którzy nie wiedzą, od czego zacząć, pomocny bywa dobrze opracowany serwis z poradami który pokazuje proste ćwiczenia i wyjaśnia, dlaczego działają. Równie istotne jest rozpoznanie, jaka forma odpoczynku jest dla nas naprawdę regenerująca. Dla części ludzi będzie to ruch: jazda na rowerze, taniec, pływanie. Dla innych – kontakt z naturą, praca w ogrodzie, wędrówki po lesie. Ktoś najlepiej wypoczywa w samotności, ktoś inny w gwarze przyjaciół. Nie istnieje uniwersalny przepis na idealny relaks, a próby dopasowania się do czyjegoś stylu odpoczywania mogą tylko pogłębić frustrację. Kluczem jest obserwacja: po czym naprawdę czuję się lżej, bardziej obecny, bardziej sobą? Ciekawym zjawiskiem jest też „odpoczynek aktywny”, czyli taki, który wcale nie polega na leżeniu. Paradoksalnie to właśnie działanie – choć inne niż praca – potrafi najlepiej odświeżyć głowę. Gotowanie dla przyjaciół, majsterkowanie, rysowanie, granie na instrumencie, pisanie opowiadań, układanie modeli, uprawianie sportu – wszystko to może być formą regeneracji, o ile nie zamienimy tego w kolejny projekt do odhaczenia. Różnica polega na nastawieniu: robię, bo chcę i sprawia mi to radość, a nie dlatego, że muszę coś udowodnić. Trzeba też wspomnieć o granicach w pracy i obowiązkach. Nie da się odpocząć, jeśli zawsze jesteśmy „pod telefonem”, a skrzynka e-mailowa domaga się uwagi także wieczorami i w weekendy. Wiele osób nauczyło się, że „tak po prostu jest” – lecz coraz więcej firm i specjalistów od zdrowia psychicznego zwraca uwagę, że brak czasu wolnego prędzej czy później prowadzi do wypalenia. Dlatego tak ważne jest ustalenie, od której do której pracujemy, kiedy odpuszczamy, kiedy nie odbieramy służbowych telefonów. To nie przejaw lenistwa, ale zwykła troska o własne zasoby. Nauczenie się prawdziwego odpoczynku to proces. Często zaczyna się od uświadomienia sobie, że dotychczasowe strategie nie działają. Gdy nawet po weekendzie „nicnierobienia” czujemy się bardziej zmęczeni niż przed nim, to znak, że trzeba poszukać innych rozwiązań. I choć to wymaga próbowania, popełniania błędów i nazywania własnych potrzeb, ostatecznie prowadzi do życia, w którym praca i odpoczynek nie walczą ze sobą, ale się uzupełniają.